„Pan raczy żartować, Panie Feynman!” – recenzja książki

Richard Feynman to z pewnością osoba, która łamie i rozkłada na łopatki stereotypowy wizerunek rozczochranego i wyalienowanego fizyka. Z jednej strony zgrywus i psotnik, z drugiej błyskotliwy naukowiec i świetny dydaktyk. Do klasyki przeszły jego „Wykłady z fizyki”, opracowane przez niego diagramy ułatwiły zapis skomplikowanych równań, dał też podwaliny pod komputery kwantowe i nanotechnologię, a przede wszystkim jest współtwórcą elektrodynamiki kwantowej, za której rozwój otrzymał Nagrodę Nobla. Opowiadać o najbardziej znanym Ryśku fizyki można długo, ale chyba najlepiej poznać Feynmana od samego zainteresowanego. Taką okazję daje właśnie książka „Pan raczy żartować, Panie Feynman!”, która jest chronologicznym zbiorem opowieści o Feynmanie, opowiedzianymi przez samego Feynmana. Tak więc ruszamy od samego dzieciństwa, śledząc „przypadki ciekawego człowieka” przez czasy studiów i wojny, kiedy to fizyka zaczęła na dobre zmieniać świat, a samo bycie fizykiem zaczynało coś znaczyć. To jednak dopiero połowa książki bo okres powojenny to czas przełomowych odkryć, profesury, ale też świetnej zabawy. Warto dodać, że książka nie jest tradycyjną lekturą biograficzną – czytając, można wyraźnie odczuć ciekawski charakter Feynmana, jego poczucie humoru, fascynacje nauką, nierzadko też zgryźliwy temperament. Wszystko to nie jest w postaci formalnego życiorysu, ale gawędy, którą można opowiadać przy barze.

Pan raczy żartować, panie Feynman

Nie jest to też książka bezpośrednio o fizyce, a bardziej o jej wykorzystaniu, racjonalizmie i pięknie dochodzenia do odkryć naukowych – tych wielkich i tych małych. Nie brakuje tutaj także konfrontacji Feynmana z pseudonauką, własnych eksperymentach (chociażby z węchem, hipnozą czy spryskiwaczem do trawy), czy wręcz „zaoraniu” spokojem i logiką psychiatrów podczas komisji wojskowej (co skończyło się dla Feynmana otrzymaniem oceny umysłowo upośledzonego). Poznamy też Feynmana od bardziej prywatnej strony – refleksyjnego, walczącego z biurokracją, grającego na bongosach, imprezującego czy otwierającego sejfy i dla żartu obnażającego luki bezpieczeństwa w ściśle tajnym projekcie Manhattan. Można powiedzieć że wybitność Richarda Feynmana nie polegała tylko na jego wkładzie w naukę, ale także na jej przystępnym przedstawieniu i zarażeniu innych fascynacją do odkrywania praw przyrody. Zachwyca, intryguje, bawi i uczy, co by nie było, koło Ryśka nie można przejść obojętnie.

Nie trzeba być fizykiem, ani umysłem ścisłym, aby zapoznać się z sylwetką Feynmana, który to potrafi lekko dotrzeć nawet do najbardziej zatwardziałych humanistów. Książka „Pan raczy żartować, Panie Feynman!” to swoista kopalnia anegdot, błyskotliwych tekstów, ciekawostek, dobrego humoru ale też inspiracji. Uczenie przez rozrywkę, dystans, niepohamowana ciekawość świata i szacunek do nauki, a przy tym dobra zabawa to w dużym skrócie życie Richarda Feynmana. Zresztą, jak jeszcze nie czytaliście, to sami się zdziwicie, jak wiele może spotkać jednego człowieka, ale jeszcze więcej możemy się od niego nauczyć. Może na podstawie tej książki powstanie kiedyś serial, bo zdecydowanie jeden film to za mało.

Książka dla wszystkich, którzy potrafią czytać.

PS Dostępna jest również kontynuacja przypadków ciekawego człowieka – „A co ciebie obchodzi, co myślą inni”, którą również polecamy.

Pan raczy żartować, Panie Feynman